Minęło parę lat i parę samochodów, odkąd napisałem swój pierwszy poradnik o myciu samochodu. W tym czasie zmieniły się nieco realia, a do Polski – przede wszystkim dzięki rozwojowi internetu – dotarł zupełnie nowy segment profesjonalnych produktów do mycia samochodu. Bogatszy więc o szereg doświadczeń swoich i kolegów z forum, zapraszam Was do zupełnie nowego rozdziału pielęgnacji lakieru.

Efektywna pielęgnacja lakieru opiera się przede wszystkim na odpowiednich narzędziach oraz przygotowaniu powierzchni. Z procesu zasadniczego mycia należy wykluczyć gąbkę, łatwo skrywającą w porowatych zakamarkach ziarenka piasku, powodujące nieodwracalne zarysowania lakieru – charakterystyczne koła widoczne przy dobrym oświetleniu. By własnoręcznie nie unicestwiać mozolnie osiąganego efektu, również szampon do mycia karoserii powinien zostać wybrany spośród środków dbających o zachowanie trwałości wosków, nałożonych wcześniej na lakier. Same woski, jako ostateczne zwieńczenie naszej pielęgnacji, należy aplikować na oczyszczoną i wygładzoną powierzchnię.

Mycie ręczne a myjnie bezdotykowe i automatyczne
Jeśli stajemy się właścicielami nowego samochodu lub używanego egzemplarza, którego lakier planujemy zachować w świetnej formie jak najdłużej, z góry odrzucamy opcję korzystania z myjni automatycznych – drobinki kurzu, piasku oraz pyłu drogowego nagromadzone na zużytych szczotkach doprowadzą w szybkim tempie do kolistych rys oraz płowienia powierzchni, a efekt czystości będzie krótkotrwały i “płytki”. Także korzystanie ze szczotek na myjniach bezdotykowych (pamiętajmy, że korzystają z nich dziesiątki innych kierowców) nie jest rozsądnym pomysłem, a stosowane tam chemikalia wysuszają lakier, rozpuszczają warstwę konserwującą wosków i są w ujęciu długofalowym szkodliwe dla powłok lakierniczych.

Najlepsze rozwiązanie to posiadanie własnej działki z wysokociśnieniową myjką samochodową, pomocną przy pozbywaniu się uporczywego brudu z karoserii. Do tego musimy zapatrzeć się w specjalną rękawicę za kilkadziesiąt złotych (gruba mikrofibra, bawełna lub barania skóra) lub szczotkę z miękkiego włosia oraz wspomniany specjalny szampon, którego składniki czyszczące nie usuną warstwy wosku z karoserii. Miękki materiał rękawicy nie rysuje lakieru, a po użyciu możemy ją wrzucić do pralki. Podczas mycia zabrudzonych powierzchni należy płukać rękawicę w wiadrze z detergentem, najlepiej wyposażonym w specjalne sitko typu “dirt guards” – separujące drobinki piasku (oferta Meguiar’s/Swisswax).

Ponieważ nie każdy ma warunki terenowe do takiej pielęgnacji – szczególnie mieszkańcy blokowisk dużych miast, polecam wyprawę na myjnię bezdotykową z własną rękawicą i szamponem oraz korzystanie jedynie z programu miękkiej wody. Trzeba zresztą podkreślić, że najczęściej samo mycie bezdotykowe i tak nie jest w stanie rozprawić się skutecznie z brudem przylegającym do karoserii. Rozsądnie kierujemy strumień ciśnienia na karoserię, ponieważ może on uszkodzić np. elementy plastikowe nadwozia. Sugerowane częstotliwości czynności pielęgnacyjne przez cały rok:
- mycie nadwozia szamponem – raz na tydzień,
- woskowanie – raz na miesiąc,
- usuwanie wosku i oczyszczanie lakieru – raz na kwartał.

Czas na osuszanie karoserii, ale nie irchą! Po pierwsze jest duże prawdopodobieństwo, że gdzieś się ukryło ziarenko piasku i pozostawi nam “pamiątkę” na lakierze, po drugie ircha “ściąga” wosk. Producent wosku się cieszy, a nasz portfel chudnie (nie mówiąc o dodatkowych potach związanych z nakładaniem wosku). Wysuszamy karoserię ręcznikami z mikrofibry (Meguiar’s/Swisswax/autopflege24) lub miękkimi, grubymi ręcznikami frotte. Należy prać je po każdym użyciu. Standardowe mycie kończymy polerowaniem starego wosku mikrofibrą z cienkich włókien (1/2) i auto znów jak nowe!

Warto także wspomnieć o myciu samochodu zimą. Im niższa temperatura powietrza, tym mniej pary wodnej może się w nim znajdować. Korozja blachy może nastąpić, jeżeli wilgotność powietrza wynosi ponad 50%. Poniżej 0 stopni woda zamienia się w lód, więc powietrze jest suche i blacha nie może korodować. Z drugiej strony sól, używana przy odśnieżaniu polskich dróg, może zatrzymywać dodatkową wilgoć i doprowadzać do korozji nawet w temperaturach ujemnych, toteż dbamy o regularne zmywanie jej z nadwozia dobrym szamponem. Sam proces woskowania najlepiej przeprowadzać w temperaturze powyżej 5 stopni Celsjusza, więc w zimie konieczny jest ogrzewany garaż.

Aplikacja środków do pielęgnacji lakieru
Lakier samochodowy można porównać do ludzkiej skóry – naturalnie się brudzi, łuszczy i jednocześnie wystarczy na całe życie. Tak jak skóra, potrzebuje odpowiedniego oczyszczania oraz odżywienia, a skuteczniejszy efekt zapewni stosowanie peelingu. Woski do karoserii, chociaż odpowiadają za ostateczny blask karoserii, są dopiero zwieńczeniem dzieła. Sam proces woskowania można przeprowadzać jedynie w przypadku nowych lub świeżo lakierowanych powierzchni.

Po dokładnym umyciu karoserii przystępujemy do:
- usunięcia resztek starych kosmetyków z powierzchni lakieru (płyn do mycia naczyń),
- usunięcia fizycznych zabrudzeń pozostałych po myciu (wygładzenie lakieru za pomocą glinki i lubryfikantu),
- usunięcia zmatowiałej i utlenionej powierzchni (środek lekkościerny/paint cleaner).
Płyn do mycia naczyń jest agresywnym detergentem i nie wszyscy zalecają jego użycie – wystarczy zastosowanie glinki i “paint cleanera”, ale 2 razy do roku pomoże nam pozbyć się nawarstwionego w trakcie eksploatacji wosku (informacja według Zaino Bros). Regularne używanie detergentów nieprzeznaczonych do pielęgnacji samochodu (o czym wyżej, przy okazji opisywania szamponu do karoserii) wysusza lakier, elementy plastikowe i gumowe i wymusza częstsze odżywianie politurą, co jest stratą czasu oraz produktu.

Nakładanie środków pielęgnacyjnych wykonujemy za pomocą zalecanych przez producenta aplikatorów i zgodnie ze specyfikacją produktu. W przypadku środków do czyszczenia lakieru oraz politur będą to najczęściej aplikatory z gąbki, w przypadku wosków – różne rodzaje mikrofibry. “Paint cleanery” i politury nakłada się panelami, aż do całkowitego wchłonięcia i od razu poleruje pozostałości za pomocą mikrofibry, przechodząc następnie do kolejnego elementu karoserii. Klasyczne woski zazywczaj wymagają 20-30-minutowego pozostawienia do wyschnięcia i można je od razu rozprowadzić na całej karoserii, chociaż niektóre produkty (np. Nano-Tech Turtle Wax) należy natychmiast polerować do uzyskania połysku.

Na rynku występują różne typy mikrofibry, o cienkich i grubych włóknach. Pierwsze lepiej sprawdzają się w czasie polerowania, drugie – wycierania wody. Sama ściereczka jest genialna w swej koncepcji, pozwala naprawdę polerować bez smug i można ją prać oraz wielokrotnie używać. Zanim użyjemy jakiegokolwiek aplikatora, obejrzyjmy go przez chwilę i zastanówmy, czy nie posiada żadnych metek, guzików, emblematów mogących sprawić niemiłą niespodziankę podczas rozprowadzania kosmetyków. Nie ma potrzeby stosowania nadmiernej ilości produktów – już cienka warstwa wystarczy, by zabezpieczyć i nabłyszczyć karoserię. Niektóre woski pylą na karoserię, więc należy liczyć się z odpowiednim kierunkiem polerowania lub usuwaniem pyłu szczotką z miękkiego włosia oraz końcowym myciem szyb.

Pamiętajmy o precyzyjnym rozprowadzeniu każdego specyfiku z uwzględnieniem rogów elementów karoserii i wrażliwych miejsc (np. nadkola). Wbrew pozorom cykl pielęgnacyjny dobrze zrobi również felgom, z których łatwiej spłynie brud, a ich powłoka będzie mniej podatna na korozję oraz utlenianie. Zarówno przy ręcznym, jak i mechanicznym nakładaniu pomocne będzie oklejenie plastikowych listew, ram szyb itp. dość szeroką taśmą 3M. Jeśli przyłożymy się do tej czynności, polerowanie stanie się łatwiejsze i nie będziemy musieli martwić się o usuwanie pozostałości preparatu z elementów z tworzyw sztucznych, jeśli w rozmachu o nie “zahaczymy”. Inaczej warto użyć szczoteczki do zębów oraz ewentualnie specjalnego preparatu do usuwania resztek wosków. Producenci z wyższej półki dbają, by ich kosmetyki nie barwiły na biało zewnętrznych plastików.

Oferta wosków pielęgnacyjnych
Z zaobserwowanych doświadczeń i zwyczajów naszego społeczeństwa wynika, że najczęściej używanymi środkami do mycia i pielęgnacji samochodowego lakieru są: szampon, wosk i – w razie potrzeby – pasta lekkościerna typu AutoMax/Tempo. Procedura ta ma elementarne braki i wbrew pozorom doprowadza do zaprzepaszczenia “wyciągnięcia” z lakieru prawdziwego blasku. Pożegnajmy na wstępie lekkościerne pasty po kilka złotych, zostawiając je w kącie na wypadek przerysowania zderzaka lub lusterka – ich agresywne działanie być może pomoże zatuszować defekt, inaczej pozostaje tylko wizyta u lakiernika.

Standardowe, okresowe używanie wosku fizycznie przykrywa i przykleja do blachy pozostały brud, którego nie usunęło mycie karoserii. Wosk nie rozprawi się również z utlenioną i zmatowiałą warstwą lakieru, uniemożliwiając pełne oraz zamierzone osiągnięcie lśniącego lakieru. Mimo że zaopatrzenie się w kompleksowy zestaw kosmetyków do pielęgnacji lakieru to koszt kilkuset złotych, warto rozważyć ten wydatek z wielu względów. Wbrew pozorom koliste rysy, wyblakły lakier oraz plamy spowodowane czynnikami atmosferycznymi, sokami z drzew i pyłem drogowym nie są związane z wiekiem samochodu – dzięki odpowiedniej pielęgnacji lakier naszego samochodu może wyglądać olśniewająco!

Zestaw kosmetyków umożliwiających pełną ścieżkę pielęgnacji lakieru to inwestycja na wiele lat, a przy okazji prawdziwe źródło przyjemności i relaksu… Szczególnie, gdy z dumą możemy podziwiać efekt gładkiego lakieru i głębokiego blasku. Przy okazji obserwujemy na bieżąco wszelkie usterki powłoki lakierniczej, która jest doskonale chroniona przed promieniami UV, korozją oraz trudnymi warunkami użytkowania (np. trzymanie samochodu “pod chmurką”). Brud mniej przylega do lakieru i łatwiej się go zmywa, a samochód zyskuje na wartości.

W przypadku wyboru tańszej opcji, warto zainwestować w szampon pozbawiony agresywnych składników, “paint cleaner” przygotowujący lakier do nałożenia wosku oraz sam wosk. Jeśli lakier naszego samochodu wygląda na utleniony i zniszczony, przed nałożeniem wosku warto rozważyć zastosowanie środka lekkościernego. Koszt tych kosmetyków w przypadku popularnych marek (Sonax, Turtle Wax i T-Cut) waha się od 15 do 40 zł za sztukę. Na rynku spotykamy szeroki asortyment produktów pod różnymi nazwami, np. regenerator lakier – z jednej strony należy upewnić się o zakres działania oraz współpracę z innymi środkami, z drugiej nie warto interesować się preparatami typu “kilka w jednym”. Oddalają nas one od zamierzonego efektu.

Woski dzielimy na płynne i twarde (pasty), naturalne (z zawartością wosku Carnauba) i syntetyczne (polimerowe). Specjaliści twierdzą, że woski naturalne są bardziej wskazane w przypadku tzw. show car’ów i pomagają osiągnąć oszałamiający blask, a woski syntetyczne łączą świetny wygląd oraz wyjątkową ochronę lakieru. Niestety porównanie to opiera się o gusta, a o trwałości najlepiej dyskutować na bazie empirycznych testów wielu modeli wosków. Można nakładać kilka wosków na siebie, aczkolwiek nie ma sensu stosowania np. dwóch preparatów z jednej rodziny. Z uwagi na lepszą trwałość efektu, woski naturalne (np. Deep Crystal Step 3) nakładamy na koniec, po rozprowadzeniu wosku syntetycznego (np. z serii NXT).

=> test 27 wosków w serwisie Detailingworld.co.uk

W ofercie najtańszych produktów znajdziemy woski w spray’u, których trwałość, ochrona lakieru i krycie – podobnie jak w przypadku gorących wosków bezdotykowych nakładanych na myjniach – jest praktycznie żadna. Ciężko to właściwie nazwać woskiem. Drugim “złudnym” segmentem rynku są woski koloryzujące, których ceny niekiedy przekraczają 40 zł za butelkę. Przede wszystkim nie ma wosków pod kolor samochodu. Samych odcieni koloru czarnego jest w motoryzacji co najmniej kilkaset, a producent kosmetyku ma co najwyżej 16 kolorów wosków. Dodajmy jeszcze, że bazowy lakier (ten z pigmentem) pokryty jest warstwą lakieru bezbarwnego. Efekt przypomina więc wysmarowanie szyby pastą do butów, niezdarnie tuszując jedynie fizyczne zadrapania. Ponadto każdy wosk po nałożeniu ulega degradacji (pod wpływem warunków atmosferycznych, zabrudzeń itd.), a w przypadku wosku koloryzującego degradacja jest nierównomierna i powoduje najczęściej plamy na karoserii.

Trwałość powłoki tak zabezpieczonej karoserii to ok. 1-2 miesiące, do 4 w przypadku najlepszych preparatów. Tutaj warto przytoczyć kilka konkretnych wosków z optymalnej półki cenowej:
- Formula 1 Carnauba Car Wax – tani, niezbyt trwały, niezbyt zadowalający efekt (ok. 20 zł) – prawdopodobnie zawartość wosku Carnauba jest symboliczna,
- Sonax Extreme – wydajny, łatwy w nakładaniu, dobry efekt (ok. 35 zł),
- NXT Tech Wax 2.0 – wydajny, zapewnia świetny połysk (79,99 zł).
- Sonax Premium – naturalny wosk ze specjalnej linii kosmetyków Sonax.
W swojej ofercie specjalne, naturlane woski z dużą zawartością Carnauby ma również Swisswax. Znajdziemy tam np. woski do samochodów japońskich. Należy pamiętać, że cena preparatu może być złudnym kryterium wyboru – często droższe środki wystarczy nakładać w drobnych ilościach, znacznie dłużej utrzymują się na lakierze i jedno opakowanie pozwala na wiele zastosowań.

Przykład pełnej procedury pięlegnacyjnej na przykładzie kosmetyków Meguiar’s
W tej części tekstu omówiony zostanie przykładowy zestaw czynności i potrzebnych środków do przeprowadzenia pełnej pielęgnacji na przykładzie linii produktów Meguiar’s (podobną ma również Swisswax/Zymol, a poszczególne środki możemy kompletować na przykład z palety Sonax’a). Po kolei:
1. Mycie.
2. Usuwanie naleciałości (glinka).
3. Przygotowanie powierzchni/usuwanie wad (np. Deep Crystal Step 1).
4. Polerowanie (politura Deep Crystal Step 2)
5. Zabezpieczenie/woskowanie (wosk Deep Crystal Step 3, Gold Class, NXT lub inne).
=> sklep Meguiar’s

Porady dotyczące mycia karoserii zawarłem w 1. rozdziale poradnika. Po wysuszeniu lakieru przystępujemy do uformowania około 5-centymetrowego krążka glinki. Ma ona za zadanie usunięcie wszelkich fizycznych zanieczyszczeń lakieru, które pozostały mimo mycia (np. smoła, lekka oksydacja, pozostałości ptasich odchodów itp.) i wymaga zastosowania w zestawie z płynem Quick Detailer lub wodą z szamponem, by osiągnąć odpowiedni poślizg. Kolistymi ruchami eliminujemy zabrudzenia i wygładzamy powierzchnię. Uwaga! Jeśli glinka upadnie nam na podłogę, wyrzucamy ją lub ucinamy zabrudzony piaskiem kawałek. Zużytą stronę formujemy na nowo. Jedna sztuka powinna starczyć na 2-3 zabiegi, zależnie od stopnia zabrudzenia lakieru. W niskich temperaturach należy częściej ugniatać glinkę lub zanurzać ją w ciepłej wodzie.

=> instruktaż filmowy używania glinki na YouTube

Powierzchnia po użyciu glinki z chropowatej staje się idealnie gładka. To podstawa do woskowania lub polerowania oraz stosowania kolejnych “kroków” systemu Deep Crystal. Gdy nasz lakier przypomina lustro, ale nadal ma rysy, przystępujemy do lekkiej polerki środkiem DC1. Jest szczególnie pomocna przy małych, kolistych zarysowaniach, powstających podczas codziennej eksploatacji, przecierania samochodu suchą szmatą i w wyniku używania myjni automatycznych (efekt “hologramu”). Preparat można nakładać aplikatorem z gąbki lub szmatką na dany element karoserii – polerujemy na niewielkich fragmentach tak długo, aż znikną rysy lub aż zacznie schnąć. Pozostałości wycieramy delikatnie grubą mikrofibrą, a w razie niepowodzenia powtarzamy operację. Następnie przechodzimy do kolejnego panelu nadwozia.

Po takim przygotowaniu – oczyszczeniu i wygładzeniu powierzchni – przechodzimy do nałożenia odżywczej politury Step 2, która pomoże związać wosk z lakierem i szczególnie w przypadku ciemnych kolorów zapewni tzw. wet look, czyli “mokry blask”. Kolor stanie się głęboki, a lakier jeszcze gładszy. Podobnie jak DC1, politurę DC2 możemy nakładać aplikatorem lub szmatką – trzemy aż do wyschnięcia i od razu polerujemy mikrofibrą. Po wyschnięciu polerowanie będzie pracochłonne. Jeśli lakier nie błyszczy się, należy powtórzyć zabieg. Kolejnym, ostatnim już krokiem jest woskowanie, czyli zabezpieczenie wcześniej wypracowanego efektu.

W przypadku serii Deep Crystal wcześniejsze zabiegi możemy uzupełnić o naturalny wosk na bazie wosków Carnauba Deep Crystal Step 3. Aplikatorem z mikrofibry nakładamy go na całą karoserię niewielkimi, kolistymi ruchami i pozostawiamy do wyschnięcia (jakieś 10-20 minut). Polerujemy delikatnie ręcznikiem frotte lub gruba mikrofibrą. Następnie polerujemy na wysoki połysk mikrofibrą o cienkich włóknach, podobną do używanych do czyszczenia okularów. Tej szmatki używamy również do polerowania wosku po myciu samochodu, o czym wspomniano na początku tekstu.

Czy warto tyle płacić za kosmetyki do samochodu? Tak! Jeśli chcemy, by nasz lakier był naprawdę gładki i perfekcyjnie błyszczący na długie lata. Niektóre składniki możemy zastąpić tańszymi odpowiednikami, jednak kosmetyki profesjonalnych marek, używane zgodnie z instrukcją i przeznaczeniem, doprowadzą nas do zadziwiających efektów. Kto wie, może car-detailing stanie się naszą zgłębianą pasją i odkryjemy własne patenty na pielęgnację samochodu :-)

Polerowanie mechaniczne
W przypadku dużych samochodów i postępującego procesu uzależnienia od coraz bardziej lśniącego lakier (nie uprzedzałem na początku tekstu, że to zaraźliwe?), a szczególnie pracy nad wieloma samochodami, polerowanie ręczne staje się katorgą. Efektywność oraz wysiłek sprawiają, że można zastanowić się nad zakupem maszyny do polerowania, szczególnie w przypadku odnawiania zniszczonych powłok lakierniczych. Zapomnijmy jednak o rotacyjnych polerkach z hipermarketów za kilkadziesiąt złotych oraz tanich podróbkach legendarnego urządzenia Makita, które mogą “spalić” lakier i spowodować nieodwracalne zniszczenia, włącznie ze zdarciem do gołej blachy (szczególnie na załamaniach i kantach).

Jednym z popularniejszych zabiegów jest polerka pastą ścierną Farecla G3, używaną w zakładach lakierniczych. Takiego zabiegu nie można powtarzać częściej niż raz na 2 lata, konieczny jest doń demontaż listew i elementów ozdobnych lub zaklejenie ich dobrą taśmą. Przed użyciem pasty można spolerować lakier papier wodnym 2000-2500, a w momencie polerowania pastą należy polewać wodą powierzchnię. Inną techniką jest rozprowadzenie cienkiej warstwy pasty na elemencie i polerowanie miękką gąbką. Sama gąbka używana do polerowania powinna być specjalnie przeznaczona do używania z pastami ściernymi. Ważne jest ustawienie optymalnych obrotów, by nie pojawiły się koliste zarysowania lub matowe plamy. Następnie stosujemy mniej ścierną pastę (np. G6 lub G10) i bardziej miękką gąbkę, zwiększając obroty oraz zmniejszając ilość wody aż do uzyskania zadowalającego efektu.

Na koniec lakier należy odżywić politurą (np. firmy 3M). Niewielką ilośc nakładamy na blachę i polerujemy do połysku. Przykłady innych technik oraz preparatów używanych do profesjonalnego polerowania mechanicznego lakieru zostały opisane na forum MazdaSpeed.

Wieloletnie zabezpieczanie lakieru samochodowego
W mediach coraz częściej spotykamy reklamy usług kompleksowego zabezpieczenia lakieru o trwałości od roku do nawet 7 lat, na przykład z użyciem teflonu. Cena takiego zabiegu to kilkaset, a często ponad 1000 zł i niestety są to pieniądze wyrzucone w błoto. Klasyczne, regularne woskowanie (np. co 2 miesiące) zabezpieczy samochód na wiele lat, a wszelkie powłoki ochronne stanowią przede wszystkim łatwe źródło zysku. Najtrwalsze woski wytrzymują do kilku miesięcy, a warto wspomnieć, że zabezpieczenia oferowane przez ww. firmy wymagają regularnego odwiedzania ich i odnawiania nałożonych preparatów. Generuje to kolejne zbędne wydatki.

Powłoki teflonowe, najczęściej używane do “wieloletniego” zabezpieczenia lakieru, potrzebują wysokiej temperatury do trwałej aplikacji. Ponadto nakładanie takiej powłoki nadal zależy od człowieka, który nie jest w stanie perfekcyjnie rozprowadzić jej po każdym zakamarku karoserii. Nie da się jej fizycznie utrzymać na lakierze przez lata z uwagi na ścieralność i płowienie lakieru pod działaniem czynników atmosferycznych i czasu. Klasyczne woski doskonale chronią przed korozją i mogą się legitymować znacznie lepszym blaskiem lakieru. Własnoręczna pielęgnacja lakieru do źródło przyjemności, a zaoszczędzone pieniądze możemy przeznaczyć na dowolne kosmetyki lub paliwo.

Przydatne triki
- karoserię myjemy od góry, a w przypadku detailingu zabieramy się również za trudno dostępne miejsca, jak nadkola,
- mocno zabrudzone felgi aluminiowe można najpierw potraktować spray’em do czyszczenia silników, który rozprawi się z uporczywym brudem,
- po myciu należy felgi jeszcze raz spryskać wodą lub szybko wytrzeć do sucha, by pozbyć się nieestetycznych plam po wodzie,
- działanie detergentów poprawia użycie ciepłej wody,
- polerujemy także chromowane listwy wokół szyb itp.,
- warto raz na kwartał przeprowadzać konserwację uszczelek drzwi specjalnym preparatem,
- do czyszczenia kokpitu i plastików w aucie używamy pianki komputerowej, płynu do mycia naczyń lub kosmetyków samochodowych o właściwościach czyszczących (oferta Meguiar’s lub np. żółty Plak w atomizerze); popularne kokpit-spray’e z silikonem jedynie przyklejają brud do deski,
- uporczywe zabrudzenia skórzanej tapicerki usuwamy ww. pianką lub domowymi detergentami, np. mydłem i konserwujemy ją kremem do rąk,
- wozimy w bagażniku ręcznik papierowy i płyn do szyb, by od razu pozbywać się ptasich odchodów z karoserii – zawierają żrące substancje,
- w ofercie renomowanych producentów znajdziemy środki typu “quick finish”, które pozwalają osiągnąć blask karoserii między myciami.

Efekty mogą wyglądać właśnie tak:

=> Mazda 6 na CarDomain (4 woski!)
=> sklep z akcesoriami i środkami czyszczącymi elitecarcare.co.uk

Ciekawostki:
=> wosk Divine za 8300 zł (ponad 60% Carnauby)
=> najdroższy wosk świata – ponad 7 tys. funtów!

Podziękowania dla CleanerFreak, Big, jarusiek, intel i ekipy car-detailingowej z forum MazdaSpeed.