Niedługo potem, jak mój bliski znajomy z Klubu stał się właścicielem pięknej RX-7, Jeff Burry na łamach CanadianDriver zaprezentował historię tego wspaniałego modelu. Zapraszam do niesamowitej podróży w przeszłość, w głąb najczystszego ducha sportowych samochodów i historii zastosowania rotacyjnego silnika w samochodzie.

Ciągle pamiętam, jak będąc młodym chłopakiem, wybrałem się do lokalnego dealera Mazdy skuszony telewizyjną reklamą nowej Mazdy RX-7. Pamiętam, że salon był niewielki i zdołał pomieścić zaledwie dwa samochody. Na półce ułożono trochę prospektów, a informacje o RX-7 – jeśli mnie pamięć nie myli – zaprezentowano w 2-stronicowej broszurze na lśniącym papierze.

Po wejściu do salonu od razu skierowałem wzrok w stronę na lśniącej, czarnej RX-7 z bordowym wnętrzem. Wiem, że stało tam również inne auto, ale szczerze nie mogę sobie przypomnieć, jakie. Uderzony gładko poprowadzoną linią karoserii, podziwiałem lśniący cud z rotacyjnym silnikiem pod maską.

Mając jedynie 20 lat i prawdopodobnie wyglądając odrobinę niechlujnie, szybko zostałem dostrzeżony przez sprzedawcę. Po zapytaniu, czy mógłby otworzyć dla mnie samochód, zostałem poinformowany, że może zrobić to tylko dla poważnie zainteresowanych klientów. Och, jak chciałem móc wtedy rzucić kilkoma studolarowymi banknotami.

Mazda zadebiutowała na amerykańskim rynku w 1970 roku. W latach 70., zanim do sprzedaży weszła RX-7, sprzedawano modele R100, RX-2, RX-3 i RX-4. Wszystkie miały pod maską rewolucyjny silnik Wankla z obrotowym tłokiem, którego nazwa pochodzi od nazwiska konstruktora.

RX-7 ujrzała światło dzienne 24 kwietnia 1978 roku, jako premierowy model rocznika 1979. Odznaczała się sportowym, prostym designem i niską ceną od 6395$. Reklamowano ją jako “fun car” – samochód do jazdy dla przyjemności.

Warto pamiętać, że lata 70. nie były udanym okresem dla miłośników motoryzacji. Ogromne samochody, jeszcze większe zderzaki (wprowadzono w USA rygorystyczne normy bezpieczeństwa, przez co wiele samochodów wyglądało wręcz komicznie, np. Mercedesy), a do tego rosnące ceny benzyny. I nagle japoński producent wypuszcza na rynek niewielkie, 2-miejscowe coupe ze świetnym silnikiem rotacyjnym 12A (bazującym jeszcze na jednostce modelu RX-3, ale mniej paliwożernym) – niedrogie i dopracowane.

RX-7 miała niemal perfekcyjny rozkład masy 50:50 dzięki silnikowi umieszczonemu tuż za przednią osią. 1,2-litrowy silnik rotacyjny osiągał 105 koni i 180 Nm momentu obrotowego. Z tą niewielką pojemnością auto osiągało “setkę” w niecałe 10 sekund.

Choć w USA model sprzedawano jako 2-miejscowy, wersja na rynek japoński posiadała opcję montażu tylnej kanapy. Najwyraźniej żeby podołać amerykańskim normom bezpieczeństwa, oparcie zastąpiły niewielkie schowki i dodatkowe wzmocnienia. W roku debiutu dostępne były 2 wersje RX-7: S i GS.

Już podstawowa S-ka była nieźle wyposażona, ale za dodatkowe 600$ (co windowało cenę do 6995$) kupujący otrzymywał 5-biegową skrzynię biegów, tylny stabilizator i szersze opony o rozmiarze 185/70 R13. Inne opcje to tylny spojler oraz aluminiowe felgi. Klimatyzacja kosztowała kolejne 525$. Bez względu na wyposażenie, każda RX-7 bezdyskusyjnie miała jedną cechę – wpadała w oko i na drodze wyglądała jak żaden inny samochód tamtych czasów.

Podczas gdy Mazda planowała wyprodukować i sprzedaż jedynie 2000 egzemplarzy modelu w USA w 1979 roku, znalazło się ponad 70000 chętnych do zakupu RX-7. Dlaczego więc zmieniać dobry projekt? Nie było takiej potrzeby. Zasadniczy design modelu został utrzymany do 1983 roku. Niewielkie zmiany wprowadzono w 1980 roku (elektryczna stacyjka i zmieniona tapicerka).

Także w 1980 roku Mazda wprowadziła do sprzedaży limitowaną serię 3000 egzemplarzy wersji LS – litery te stanowiły skrót od słów “Leather & Sport”. Standardowa skórzana tapicerka, szklany szyberdach i lakierowane na złoto alufelgi to wyznaczniki LS’a. Mógł być dostarczony pod Twoje drzwi w trzech dostępnych kolorach: Aura White, Solar Gold i Brilliant Black. Mogę prosić czarną?

W 1981 roku producent opracował bardziej istotne zmiany, podnosząc cenę podstawowej wersji S do 8595$. Przedni i tylny zderzak przeszły lifting, który uczynił je bardziej aerodynamicznymi, a z przodu pojawił się dodatkowy spojler.

Zmniejszeniu zużycia paliwa miało sprzyjać dodanie zaworu w kolektorze ssącym, odłączającym zasilanie w mieszankę przy odjęciu pedału gazu. Mazda deklarowała, że dzięki temu rozwiązaniu zużycie paliwa spada o 20%.

W palecie modelowej pojawiła się topowa wersja GSL, wyposażona seryjnie w aluminiowe felgi, tarcze hamulcowe z tyłu oraz szyberdach. Klienci mieli teraz do wyboru szmacianą tapicerkę, winylową oraz wykończenie skórzane. GSL’a można było kupić w konkretnej cenie 10495$. Do 1982 roku nie przeprowadzono kolejnych zmian.

W roku modelowym 1983 warto odnotować debiut kolejnej edycji specjalnej w kolorze Chateau Silver z czerwonymi pasami i szerszymi kołami o średnicy 15 cali. Rok później ofertę uzupełniła mocniejsza jednostka 13B o mocy 135 KM, dostępna w ostatnich dwóch latach produkcji generacji SA. Pojawił się także mechanizm różnicowy o zredukowanym tarciu (szpera), nowa deska rozdzielcza i seryjne tarcze hamulcowe na wszystkich kołach.

Mimo że silnik z wirującym tłokiem nadal był niestarzejącym się cudem techniki (i nadal jest!), w mocniejszej wersji pozwalającym na rozwinięcie 100 km/h w ciągu 8,5 sekundy, design nadwozia zdążył się już opatrzeć. W 1985 roku konkurencja reprezentowana przez Toyotę Celicę i Datsuna 280ZX wyglądała na mniej zmęczoną. W rezultacie rok później pojawiła się nowa generacja.

Dzisiaj 1. generacja Mazdy RX-7 wciąż ma lojalnych fanów, chociaż części do odbudowy oraz specjalistów niełatwo znaleźć – szczególnie w przypadku silnika 12A, ponieważ 13B znajdował zastosowanie przez kolejne długie lata. Jeśli posiadasz lub zastanawiasz się nad kupnem RX-7, zajrzyj na zagraniczne fora MazdaWorld.com i RX7Club.com, a w Polsce – MazdaSpeed i RX Klub. Pod Warszawą warsztat ma Tomek, specjalista od Wankli (Kojot).

Chociaż dzisiaj 105-konna RX-7 najprawdopodobniej nie zdołałaby podążać za esencją hasła Zoom-Zoom, nikt nie zaprzeczy, że przejażdżka takim egzemplarzem to prawdziwie ekscytujące przeżycie. Zastanawiam się tylko, czy gdybym wybrał się do dealera Mazdy w ten weekend jako 50-latek w starych dżinsach (w kieszeni oczywiście 100-dolarowe banknoty), sprzedawca wpuściłby mnie do nowej RX-8?

Źródło: CanadianDriver

=> opis silnika Wankla na mazdaspeed.pl
=> działanie na YouTube